| < Czerwiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
O autorze
Zakładki:

muzyka

czwartek, 19 stycznia 2012

Master of Puppets,Regin Blood,Vulgar Display Power. Na dźwięk tych słów serce każdego fana ekstremalnego metalu zaczyna bić mocniej z geniuszem tych albumów nikt nie polemizuje. Płyta,którą chcę dziś zaprezentować zdaje się dobijać  do pokoju,w którym rządzą te trzy krążki Czy więc Machine Head wydał płytę,która stanie się klasykiem na miarę swych wielkich poprzedników?  Czas pokaże ma jednak wielkie przesłanki ku temu. 

 Unto the Locust  rozpoczyna  się utworem I Am Hell już pierwsze dźwięki są intrygujące. Słyszymy coś na kształt chóru,którego złowieszczy ton wprowadza słuchacza w niepokój dalej jest już tylko straszniej... Zaczyna się więc jak u Hitchcock'a Następnie utwór wkracza w średnie,ale bardzo ciężkie i mięsiste tępo by po chwili wybuchnąć kanonadą wściekłych gitar. Flynn drze się do mikrofonu aż miło balansując na cienkiej granicy pomiędzy growlem,a czystym śpiewem. W okolicach siódmej minuty wszystko się urywa i nagle słychać tylko delikatne zwodzenie gitary,które po czasie zdaje się nabierać mocy,ale nie wybucha gdyż piosenka dobiega końca. Numer dwa na płycie : Be Still and Know to klasyczny thrash metalowy twór. Wokalista większość utworu śpiewa czysto.Tępo jest raczej szybkie ale nie ekstremalne. Trójka to nawiązujący do tytułu płyty Locust,który rozpoczyna się wolnym ciężkim  trochę przebojowym riffem.. Następnie słyszymy czysty śpiew wokalisty. Utwór cechuje się dużymi zmianami tępa. Bywa szybko i wolno jednak nigdy nie ekstremalnie. W tej piosence MH pokazuje swoją przebojową stronę. Daje się usłyszeć echa metalcore'u,ale nigdy nie jest cukierkowo. This is The End to prawdziwa metalowa jazda jest szybko głośno i bardzo tradycyjnie. Mamy tu głownie szybkie i bardzo szybkie tępa. Numer pięć czyli Darkness Within to coś na kształt ballady mnie kojarzy się ona z Welcome Home(Sanitarium) Metalliki...chociaż w końcowej fazie utwór się rozkręca. Numer sześć to kolejna metalowa jazda. Płytę kończy Who We Are utwór rozpoczyna się śpiewem dzieci,które ustępuje miejsca wokaliście i reszcie zespołu. Tępo jest raczej szybkie perkusja jednostajna cała robota spoczywa na gitarzystach,którzy dają wspaniały popis umiejętności ostatnie dźwięki płyty swoim klimatem idealnie wprowadzają w ponury trochę melancholijny klimat... Więc jak dzieło czy nie?

Odpowiedź nie jest jednoznaczna. Machine Head znam od dawna bardzo cenie ten zespół uważam,że w tej chwili jest najlepszym zespołem metalowym na świecie. W latach 80tych była Metallica w 90tych Pantera,a teraz rządzi Flynn i jego klika. Wracając do Unto the Locust. Jest to niewątpliwie najlepsza płyta wydana w 2011roku. Zespół potrafi wyciągnąć esencje ostrego grania przyprawić ją nutą finezji i nowoczesnych brzmień. Jeśli jednak miałbym się do czegoś przyczepić czasem gdzieś daleko w głębi słychać nu metalowe korzenie i to jedyna drobna rysa na wizerunku tej płyty. Moja ocena 10/10 


niedziela, 11 grudnia 2011

Dziś trochę motocyklowej muzyki:

Pierwszy zespół to Snake Charmer i utwór "Całą noc". Chłopaki są z Wrocławia grają hardrocka z elementami bluesa. Często można ich usłyszeć na zlotach motocyklowych.

Kolejny utwór to "Motocykl' zespołu Złe Psy. Jest to zespół Andrzeja Nowaka znanego z TSA. Muzyka "Złych Psów" to swoisty "heavyblues". Widać w niej silne wzorowanie się na zespole Motorhead.

Motocyklowy utwór nagrała również grupa Hetman o jedynie słusznym tytule "Harley". Jest to prosta hardrockowa nuta która wpada w ucho i chyba najbardziej nadaję się do jazdy....samochodem.

Ostatnim utworem dziś jest cover utworu "Paranoid" zespołu Black Sabbath w wykonaniu Pawła Kukiza z bardzo osobliwym tekstem....

Utwory,które dziś zaprezentowałem to proste hardrockowe piosenki. Można by powiedzieć,że są wręcz za proste. Tekst opiera się na prostych sloganach takich jak "wolność", "wiatr we włosach" czy "ryk silnika"....ale czy właśnie to nie jest najpiękniejsze w jeździe motocyklem.

niedziela, 25 września 2011

Jakiś czas temu wpadła mi w ręce płyta zespołu Luxtorpeda nie miałem czasu jej dokładnie przesłuchać wczoraj jednak dość dokładnie kilka razy na spokojnie przesłuchałem ten materiał. Oto moje wrażenia:

Na początek klika słow o samym zespole gdyż jest nowy projekt na naszej scenie. W skład Luxtorpedy wchodzą: Robert Friedrch [Litza] (gitara,wokal), Robert Drężk (gitara), Krzysztof Kmiecik (bas), Tomasz Krzyżaniak (perkusja), Przemysław Frencel [Hans] wokal (partie rapowane).Ta swoista supergrupa na naszej scenie rockowo-metalowej wprowadza trochę świeżości na polski rynek muzyczny. Czytając wiele recenzji spodziewałem się mieszanki stoner rocka z klasycznym hard rockiem. Czegoś na kształt Black River gdy jednak usłyszałem płytę byłem bardzo zaskoczony. Nie usłyszałem stoner rocka. Więc co usłyszałem? Zacznijmy od tego,że obawiałem się iż płyta będzie miała nu metalowe zagrania,a to za sprawą Hansa (rapera członka grupy 52 dębiec). Nu metalu w muzyce Luxtorpedy nie ma wcale. Ich muzyka garsciami czerpie z dokonań takich grup jak: Illusion czy Hunter. Utwory wprowadzają raczej w ponury nastrój jednak trzeba przyznać,że płyta potrafi wciągnąć. Muzyka jest grana w szybkim tempie ma w sobie coś hipnotyzującego czuje w niej inspiracje grupą Kyuss więc mamy tu garść stoner rocka jednak w dość specyficznym stylu. Jeśli chodzi o partie Hansa czyli to czego obawiałem się najbardziej uważam,że...idealnie uzupełniają się z muzyką grupy. Dlaczego tak uważam? Hans swoje partie odgrywa na tle gitar lub perkusji (nie elektronicznych bitów) do tego charakterystyczna maniera sprawia,że idealnie pasuje do reszty muzyków. Rap jaki wykonuje Hans daleki jest od cukierkowo komercyjnego wizerunku dzisiejszych hiphopowców. Czuje się tu raczej rap z lat 90tych gdy ta muzyka dopiero wychodziła z undergroundu. Nie będę rozbierał płyty na czynniki pierwsze gdyż jest spójna i równa. Dla mnie najlepszym utworem na płycie jest "Autystyczny" . Numer ten wyróżnia się trochę przebojowym intro później jednak tempo rośnie i zaczyna być coraz szybciej i ciężej Litza z wrodzoną pasją wyśpiewuje swój tekst reszta muzyków również nie próżnuję. W połowie utworu wkracza Hans muzyka wtedy zmienia tory staje się monotonna na pierwszy plan wychodzi perkusja,która wybija rytm raperowi. Gdy Hans kończy swój rap utwór wraca na lekko przebojowe tory i tak już jest do końca.

Jak oceniam płytę: Napewno była dla mnie zaskoczeniem spodziewałem się czegoś zupełnie innego. W skali 1-10 daje tej płycie 7. Dlaczego tak? Mamy tu próbę powrotu do grania w stylu lat 90tych z domieszką amerykańskiego desert rocka. Pomimo klimatu płyta czasem męczy swoją monotonią. Nie jest to genialny krążek napewno jest jednak wart przesłuchania i trzyma wysoki poziom. Jeśli zmęczyła Cię coraz bardziej przebojowa Coma to jest płyta dla Ciebie.



piątek, 09 września 2011

Na dworze zimno pora wiec na kolejna dawke rozgrzewajacej muzyki.

Swego czasu szukalem jakiegos ciekawego zespolu,ale takiego grajacego prosty heavy metal bez upiekszen. Po dluzszych poszukiwaniach znalazlem taki band. Byl nim nowojorski zespol Brand New Sin. W Polsce grupa ta jest praktycznie nie znana. Moim zdaniem nie slusznie. Gdyz graja solidna muzyke na pograniczu hardrocka i heavy metalu. Owszem nie jest to muzyka genialna nowatorska czy odkrywcza,ale solidne rzemioslo.

Piosenka My World idealnie definiuje zespol,gdyz praktycznie kazdy kawalek utrzymany jest w tym klimacie. Jak juz pisalem prosty heavy metal z duza dawka hardrocka. W repertuarze zespolu znalazl sie rowniez motocyklowy kawalek:

Kolejnym zespolem,ktory dzis chcialem przedstawic jest Black Thoot Grin zespol gra stonermetal,ale w dosc mocnym i mrocznym wydaniu czasem zachaczajac o groove metal. Oto mala probka ich tworczosci:

Zespol ma tez lagodniejsza strone:

Black Thoot Grin rowinez nie jest zbyt znanym zespolem w Europie,a szkoda bo to kawal dobrej muzyki. Kolejnym zespolem,ktory nie jest po naszej stronie Atlantyku zbyt popularny jest Hellyeah zespol ten tworza ex czlonkowie Pantery. Dlatego muzyka,ktora graja czerpie z tworczosci legendarnego zespolu. Niestety Hellyeah prezentuje duzo nizszy poziom. Muzyke grupy okreslilbym jako groovemetal z elementami stonerrocka:

Cowboys Way jest prosta piosenka o szybkich samochodach i latwych dziewczynach czyli to co tygryski lubia najbardziej. Ostatnim zespolem, o ktorym chcialem dzis napisac jest dunska grupa,ktora swego czasu zamieszala w swiecie metalu mowa o Volbeat. Grupa ta jest znana z tego,ze wokalista zainspirowany jest Elvisem Presleyem. Laczenie charakterystycznego glosu z metalowymi riffami daje bardzo ciekawy efekt.

Sad Man Touge rozpoczyna sie jak intro klasycznego filmu drogi. Do refrenu bluesowy podklad i glos wokalisty przenosi nas na legndarna knajpe przy Route 66. Gdy utwor rozkreca sie tempo wzrasta riffy staja sie ostre i mamy prawdziwe heavy maetalowa jazde.

Zespoly,ktore dzis przedsawilem nie sa bardzo popularne,nie sa "glosami pokolenia",ale to kawal solidnej i naprawde dobrej muzyki.

 

poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Dzis dla odmiany napisze o muzyce ktora lubie. Wszystko zaczelo sie od Metalliki i ich fantastycznego klasycznego juz albumu Master of Puppets. Plyta ta moim zdaniem nie ma slabych stron kazdy utwor jest wspanialy i trzyma najwyzszy poziom. Oto mala probka z tego albumu tylulowy utwor:

Jest to fragment koncertu z 1989r czyli z czasow gdy muzycy byli w szczytowej formie. Niestety nie bylo juz wsrod nich tragicznie zmarlego Cliffa Burtona.

Kolejnym zespolem,ktory na dluzszy czas zwrocil moja byla Pantera. Pierwszy moj kontakt z tym bandem to utwor Cowboys from hell:

Filmik ten to fragment pamietnego koncertu w Moskwie podczas ktorego doszlo do starc fanow z milicja. Utwor ten jak i album pod tym samym tytulem jest przelomowym wydawnictwem dla Pantery. Po wydaniu tej plyty zespol z drugoligowego hairmetalowego bandu stal sie legendarnym groove/trash metalowym potworem. Pantera apogeum kariery osiagnela wraz z wydaniem: Vulgar Display of Power. Plyta ta zadziwiala zlozonoscia utwory byly bardzo rozbudowane,a brzmienie szorstkie oto moim zdaniem jeden z najciekawszych utworow z tej plyty:

Umiescilem ten utwor gdyz idealnie definiuje styl Pantery. Plyta jest rowna i nie ma w niej zadnych wypelniaczy. Gdzies w okolicach roku 2000 miedzy czlonkami Pantery zaczyna narastac konflikt,ktory doprowadza do rozwiazania zespolu ku rozpaczy fanow na calym swiecie. W czasach gdy Pantera odnosila najwieksze sukcesy Phil Anselmo wokallista zespolu zaklada w raz ze znajomymi muzykami grupe o nazwie DOWN poczatkowo panowie mowia,ze jest to tylko jednorazowy projekt. kazdy na codzien gra w innym zespole i nie moze narzekac na brak obowiazkow. Down w 1995roku wydaje swoj pierwszy krazek o nazwie Nola. Plyta zbiera same pochlebne recenzje. To co mnie zachwycilo na tym albumie to klimat. Panowie graja soczystego hard rocka w stylu lat 70tych z nuta stoner rocka,a jesli dobrze sie wsluchac mozemy sie dopatrzec inspiracji doom metalem. Do tego wszystkiego plyta zagrana jest na wilekim luzie czuc ze miedzy muzykami panuje chemia. Oto mala probka NOLI i jednoczesnie moj ulubiony utwor z tej plyty:

Po rozpadzie Pantery Anselmo frontmen grupy postanawia znowu skrzyknac kolegow i owocem sesji z 2002 roku jest druga plyta pod tytulem: A Bustle in Your Headgrow. Zasadniczo panowie trzymaja sie recepty z poprzedniego albumu. Druga plyta rowniez dostaje wysokie noty od recenzetow zespol trzyma poziom. Najlepszym utworem wg mnie na tej plycie jest:

Dzis ten utwor stal sie hymnem fanow zespolu Down.

Ostatnia plyta chlopakow z Nowego Orleanu jest krazek pod tytulem: Over The Under. Plyta ta rozni sie od porzedniczek. Phil i spolka zmienili troche styl nadal jest brudno i hradrockowo. Jest jednak bardziej technicznie muzycy kieruja sie w strone sludge metalu to wlasnie ten styl wychodzi na pierwszy plan. W tle slychac tez echa dawnej Pantery. Oto singiel,ktorym byla promowana ta plyta:

Nie sa to oczywiscie wszystkie zespoly ktorych slucham. Sa to te najwazniejsze,ktore najbardziej lubie. Z czasem napewno bede prezentowal inne zespoly,ktore moim zdaniem warte sa przesluchania. Narazie zanurzam sie w klimacie poludniowych stanow...