| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
O autorze
Zakładki:

ludzie

niedziela, 04 maja 2014

Pasja rodzi się w nas gdy dorastamy. To wtedy poznajemy świat ,technikę i... motocykle. Historia początków pasji Freda Kodlina nie różni się w ogóle od tego jak zaczynało wielu z nas. W roku 1973 trzynastoletni  Niemiec dostaje motorower marki Zundapp. Jak przystało na ambitnego młodego człowieka Kodlin udoskonala swój "moplik" na wzór amerykańskich chopperów. W międzyczasie buduje maszyny crossowe również na bazie Zundappów. Pierwszym dorosłym sprzętem naszego bohatera jest Suzuki GT 500 japoński dwusuw. Kolejnym Honda CB500 . Gdzieś w okolicach roku 1980 zaczyna myśleć o przerabianiu motocykli z USA. Wtedy też nawiązuje pierwsze kontakty za wielką wodą. Załatwia sobie części do H-Deków w bardzo korzystnych cenach. W roku 1982 zdobywa tytuł mistrza spawalnictwa. Zostaje również dyplomowanym mechanikiem i otwiera sklep "Chopperschmiede". 

Po otworzeniu sklepu Kodlin zaczyna sprowadzać całe motocykle. Dopieszcza je delikatnie i sprzedaje klientom. Pierwszym customowym sukcesem był pakiet,który pozwalał zamontować w Harley'u oponę o szerokości 170mm. Dziś ten rozmiar może śmieszyć,ale wtedy był to naprawdę kozacki laczek. Rok 1990  staje się przełomowy. Maszyna naszego bohatera po raz pierwszy bierze udział w konkursie na zlocie Strugis od razu zdobywając pierwsze miejsce w swojej klasie. W owym czasie Fred sprowadza około trzystu maszyn rocznie. Nigdy jednak nie stał się oficjalnym przedstawicielem amerykańskiej marki w Niemczech. 

Gdy w 1995 roku rynek motocykli zaczyna się nasycać,a Kodlin ma coraz mniejsze profity z drogiego importu postanawia położyć wszystko na jedną kartę. Od tej chwili będzie żył z przerabiania i budowy motocykli od podstaw. Rok później  jego stajnie opuszcza maszyna nazwana 2 Fronts. Motocykl zdobywa pierwszą nagrodę na konkursie Daytona Beach. W 1996 roku Niemiec prezentuje naprawdę nieszablonowy sprzęt F1 Bike: 

Custom tradycyjnie ląduje na konkursie Daytona Beach. Gdzie budowniczy po raz kolejny zgarnia laury. Chociaż wygląd tej maszyny był bardzo kontrowersyjny spodobał się amerykanom. Kolejny przełom następuje w 1998 roku. Fred postanawia skonstruować własną ramę,a w Niemczech nie jest to taka prosta sprawa, gdyż wszystko musi mieć magiczny znaczek TUV. Po batalii w urzędach komunikacji i uzyskaniu certyfikatu rama nazwana " Take over" ujrzała światło dzienne. Kodlin staje się producentem motocykli. 

W maju 2004 roku światło dzienne ujrzał kolejny rewolucyjny custom. Nazywał się Shine (drugie zdjęcie od góry). Motocykl oparto na ramie Take over,ale największym smaczkiem są koła bez piast. Customowe  środowisko oniemiało na widok tego sprzęta,ale Fred nie miał zamiaru spocząć na laurach. Dwa lata później prezentuje model 21R,który po raz kolejny łamie schematy. 

Niebiesko-chromowane cudo jest pierwszym customem na świecie z pchanym wahaczem z przodu i choć jego wygląd po raz kolejny budzi kontrowersje trzeba przyznać,że Fred znowu zadziwił środowisko przerabiaczy motocykli. Rok 2008 to "pięćdziesiątka" kultowej firmy S&S. Fred w raz z kolegami z branży  otrzymuje silnik X-Wedge i zaproszenie na gale z okazji jubileuszu. Silnika nie dostał bezinteresownie. Ma zbudować na jego bazie motocykl. 

I zbudował cudo,które widzicie powyżej. Sprzęt otrzymał nazwę K-Wedge wyróżniał się jednostronnym zawieszeniem z przodu i z tyłu. i nową autorską ramą. Jak można się domyśleć Kodlin po raz kolejny wszystkich zakasował i zgarnął pierwszą nagrodę w konkursie.  

 Dziś gdy jego marka znana jest na całym świecie i wypowiadana jednym tchem obok największych tuzów customowego światka może spokojnie oddawać się swojej pasji i pewnie jeszcze nie raz zadziwi customowy świat. 


sobota, 26 stycznia 2013

Skromność małomówność to nie są cechy przeciętnego motocyklisty customizera. Bez krzykliwych stylizacji a w ciszy i spokoju można by rzec,że wręcz w duchowej atmosferze tak pracuje człowiek o którym chcę dziś opowiedzieć 

Chicara to skromny Japończyk, który całe swoje życie poświęcił budowie customów. Jego motocykle nie są łatwo dostępne nie mają też wymyślnych nazw za nazwę służy kolejny numer.. Styl naszego dzisiejszego bohatera fachowcy określają jako retro-futuryzm. Co się kryje za tym zlepkiem. Najlepiej zapytać twórcy. 

"Aby określić styl bika zaczynam od jednostki napędowej. Po wyborze silnika dobieram wszystkie szczegóły" Patrząc na maszyny z pod znaku Art No widzimy,że za napęd zawsze służą stare chłodzone powietrzem silniki opatulone misternie wykonanymi kołyskowymi ramami. 

W motocyklach Chicary ciekawe jest to,że pomimo całkowitego pokrycia chromem są skromne i olśniewające. Co sprawia,że tak jest? Idealnie dobrane proporcje,gdzie każdy element jest przemyślany co powoduje swoistą grę światła,która poraża każdego obserwatora. 

Do pracy przy swoich motocyklach Chicara nie używa żadnych skomplikowanych czy nowoczesnych obrabiarek. Skupia się na analogowych maszynach co skutkuje bardzo długim czasem "produkcji" każdego bike'a jaki opuszcza tą kuźnie. 

A kim jest nasz bohater? Chicara urodził się w 1962 roku na wyspie Kiusiu. W wieku 16 lat miał bardzo poważny wypadek na motocyklu stracił dużo krwi,ale po ośmiu miesiącach wrócił do jako takiego zdrowia. Te traumatyczne wydarzenia paradoksalnie pchnęły go w customizing. W 1992 roku artysta kończy studia i otwiera własne studio projektowe Chicara Inc.Zapytany dlaczego tworzy customy odpowiada,że jest to wyraz hołdu i wdzięczności dla ludzi,którzy pomogli mu w trudnych chwilach po wypadku. "Mieć odwagę i wstawać po porażkach -to jest najważniejsze"  Budując takie motocykle Chicara nie musi obawiać się żadnej porażki. 

sobota, 31 marca 2012

Na przedmieściach Kopenhagi pomiędzy urokliwymi uliczkami i budynkami o robotniczym rodowodzie znajduje się małpi gaj czyli warsztat customowy Wrenchmonkees. Nietypowa motocyklowa kuźnia zajmująca się maszynami dawno zapomnianymi. Chłopaki nie odnawiają "złomków",a tworzą na ich bazie różnego rodzaju customowe perełki. 

Ekipa WrenchMonkees rozpoczęła swoją działalność w 1997 roku w małym wynajętym garażu. Chłopaki od początku chcieli przerabiać motocykle,ale ceny H-Dków były dla nich zaporowe. Japońskie choppery również do najtańszych nie należały. Wtedy wpadli na szatański pomysł. Kupowali za grosze stare "japońce" z lat 70tych i 80tych i przerabiali według własnych gustów. Pierwszą maszyną jaka wyjechała z tej stajni był  Monkee 1:

Motocykl został zbudowany na bazie Kawasaki  GPZ1100. Bike prezentuje twardy i szorstki charakter cafe racer'a z wieloma elementami rat bike'a. Tylna część jak i przedni błotnik są dziełem Duńczyków.  Natomiast bak pochodzi z Kawasaki Zephyr'a Surowość projektu podkreślają detale:                                                                                              

 Monkee 1 jest własnością  szefa WM Per'a Nielsena.

Per jak sam o sobie mówi jest "szefem wszystkich szefów". W "firmie" odpowiedzialny  za mechaniczną stronę projektów jak i  końcowe wykończenie. Kolejnym członkiem ekipy jest Nicolas Bech:

Z zawodu fotograf. W "firmie" odpowiedzialny za stylistykę. Zajmuję się również spawaniem jak i wszelkimi pracami związanymi z obróbką karoserii. 

W ekipie jest jeszcze  tajemniczy Andres. Również fotograf odpowiedzialny za sprawy elektryczne.

Pierwsze maszyny  WM odstawały od projektów innych customizerów. Początki były trudne. Motocykle nie chciały się sprzedawać. W 2006 ekipa z Danii jedzie na swoją pierwszą wystawę. Na tle błyszczących H-Dków ich maszyny prezentowały się jak kloszardzi na przyjęciu dla szlachty. Jak się później okazało Monkee 4, Monkee 5 i Monkee 6 były przełomowymi projektami. Dziś żeby posiadać Małpę trzeba mieć w kieszeni co najmniej 10tyś euro. Najdroższe projekty kosztują 24 tyś.

 Wrenchmoonkes stało legendą. W cichej dzielnicy po między budynkami słychać czasem wściekłe małpy szybkie jak gepard... To znak,że małpi gaj działa w najlepsze. Chłopaki mają pełną głowę pomysłów przypływ gotówki pozwolił na przeróbki coraz nowszych sprzętów. Ich styl staje się coraz popularniejszy i znajduje wielu naśladowców na całym świecie. 


poniedziałek, 05 grudnia 2011

Fred "Krugger" Bertrand urodził się w Belgii w miasteczku Malmedy. Historia jego młodości jest typowa dla ludzi zakręconych na punkcie motocykli. Jego pierwszą maszyną była Honda CR50. "Krugger' jeszcze zanim osiągnął pełnoletność szczycił się dwoma tytułami mistrza Belgii w  Enduro. Jego pierwszy "custom" to Suzuki ZR,które przerobił w wieku 16lat motorek po jego przeróbkach osiągał 125km/h zamiast seryjnych 40km/h.Następnym krokiem w ewolucji motocyklowej pasji było restaurowanie weteranów. Pierwszy custom autorstwa Freda wyjechał na drogę w 2002 roku. Nazywał się the Racer. była to maszyna w stylu bobber. Dbałość o szczegóły i jakość wykonania,które charakteryzowały maszynę były godne pozazdroszczenia.

Kolejną maszyną Kruggera był Harper. Motocykl tak jak poprzednik utrzymany był w stylu bobbera.

Z projektów Freda warto jeszcze wspomnieć o wyścigówce o nazwie Overmile. Motocykl przypomina maszyny występujące w dirt tracku. Smaczkiem jest skrzynia biegów umieszczona pionowo.

Zaprezentowane motocykle są niewątpliwie wspaniałe,ale bledną przy ostatniej maszynie,którą chce pokazać jest nią Veon. Fred dzięki temu bike'owi zdobył tytuł Mistrza Świata deklasując rywali. Veon napędzany jest silnikiem  Revolution ze stajni H-D. Największą innowacją maszyny jest to,że może być drag-bike'em i sportowym nakedem.  Dzieje się to za sprawą opatentowanej technologii,na którą składa się parę siłowników i masa elektroniki.

Veon w wersji naked

Veon w wersji drag

Fred przeszedł swoją drogę od zwykłego mechanika do topowego konstruktora customów w bardzo krótkim czasie. Zawdzięcza to swojemu talentowi, pomysłowości i niewątpliwej dbałości o szczegóły.

czwartek, 01 września 2011

Dzis 1 wrzesnia mialem w planach napisac kilka slow o motocyklach uzywanych w czasie II wojny swiatowej stwierdzilem jednak,ze do tego artykulu musze sie do tego bardziej przygotowac. Wiec dzis zapraszam na opowiesc o legendzie w swiecie customowych artystow.

Moja opowiesc rozpoczyna sie w roku 1967 w Heidelbergu. To wlasnie wtedy na swiat przychodzi czlowiek,ktory okaze sie byc jednym z najwiekszych tuzow w swiecie najbardziej odjechanych motocykli. Nie bedziemy sie skupiac na latach zlobkowo-przedszkolnych Marcusa. Przeskoczymy wiec do roku 1981 wtedy to mlody  adept motocyklizmu dostaje swoj pierwszy motorower marki Zundapp. Jak mozna sie domyslec moplik byl zwyklym zlomem na kolach. Ambitny mlodzieniec wyremontowal i usprawnil maszyne do tego stopnia,ze wzbudzal zachwyt wsrod swoich znajomych. W wieku 17lat mial na koncie 20 motorowerow,ktore przywrocil do zycia. Gdy osiagnal pelnoletnosc i zrobil prawo jazdy zakupil dwa amerykanskie samochody: Camaro z 1969r i Corvette Convetible z 1971r. Pojazdy przeszly gruntowny remont i zostaly sprzedane. Pieniadze ze sprzedazy przeznaczyl na zakup swojego pierwszego Harleya. Byl to Softial z1987roku motocykl odrazu zostal przerobiony przez Marcusa z wyjatkowa dbaloscia o detale. Jak nie trudno zgadnac mlody Niemiec szybko sprzedal swoje pierwsze dwukolowe dzielo. Za swojego Softiala uzyskal niebotyczna jak na owczesne realia kwote: 50tys marek. Kasa z motocykla poszla na profesjonalny zestaw narzedzi i zdewastowanego Shovelheada. W latach 80tych Waltz startowal w motocrossie w barwach Kawasaki. Wiedzial jednak,ze to motocykle z pod znaku wibrujacego twina sa jego najwieksza pasja..Po zakonczonej karierze w sporcie. Marcus postanowil wrocic do swojego Shovela. Motocykl okazal sie byc w fatalnym stanie. Do dalszego uzycia nadawal sie tylko silnik skrzynia biegow i czesciowo rama. Reszte czesci dorobil wlasnorecznie. Efekt koncowy byl fenomenalny do tego stopnia,ze maszyna Waltza zainteresowali sie redaktorzy magazynu Bikers Live. Shovel zostal umieszczony na okladce pisma co dla budowniczego byla wielkim wyroznieniem. Moment ten uznawany jest za narodziny marki Waltz Hardcore Cycles.Rok 1998 to kolejny przelom Waltz projektuje rame 'Drag Style",ktora staje sie wizytowka firmy. W roku 2000 na raka umiera matka naszego bohatera. Firma przez rok podupada z odchlani bankructwa wyciaga ja Michael Winkler,ktory dolacza do Marcusa. Od tej pory Michael zajmuje sie zarzadzaniem natomiast Waltz budowa wspanialych maszyn. Wiosna 2009 roku zostala wydana autobiografia Waltza. Tak o to docieramy do dnia dzisiejszego. Teraz mala probka maszyn,ktore wyszly z pod reki mistrza:

Oto Marcus na jednej ze swoich maszyn. Motocykl jest o tyle ciekawy,ze jest utrzymany w stylu retro do tego  posiada orginalna softialowa rame.

To juz typowy przyklad tworczosci Waltza. Ten motocykl zostal zbudowany dla Kimiego Raikkonena.

Oto rama "Drag Style"

Motocykl utrzymany w czerni. Moim zdaniem jedna z najlepszych kreacji tej firmy.

Motocykle  Waltz Hardcore Cycles pozornie sa podobne do siebie jednak dzieki umiejetnemu dobraniu detali kazdy jest inny. Waltz mial tak duzy wplyw na motocykle typu Custom, ze dzis mowi sie juz o stylu niemieckim w budowie tego typu maszyn,albo wrecz o stylu Waltza. Tego typu okreslenia pokazuja nam jak wielikm uznaniem cieszy sie Marcus.