| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
O autorze
Zakładki:

wywiady

sobota, 25 kwietnia 2015

Nowy motocyklowy sezon zaczyna się rozkręcać. Pogoda za oknami coraz lepsza, mam nadzieje, że czeka nas okres pełen wspaniałych tras, wszystkie sprzęty, które zimą zmieniły się nie do poznania będą bezawaryjnie przemierzać tysiące kilometrów. Z racji wiosny postanowiłem otworzyć nowy dział. Będą to wywiady z ciekawymi ludźmi. Szeroko związanymi z motocyklami czy muzyką rockową. Co z tego wyjdzie? Zobaczymy. 


Do pierwszego wywiadu udało mi się zaprosić Nuno. Charyzmatyczną wokalistkę, która nie boi się ciężkich brzmień, jazz'u i muzyki elektronicznej. Anna jest również motocyklistką, a jej sprzęcik potrafi przykuć uwagę nie gorzej niż właścicielka. Przejdźmy do wywiadu. 


Więc może na początek o "motocyklowaniu". Dla wielu jest to pasja, niejako filozofia. Jak Ty to traktujesz? Czym dla Ciebie jest motocykl? Tylko środkiem transportu czy czymś więcej?

Motocykl jest dla mnie formą wolności. Maszyna daje mi możliwość przeżywania tej najważniejszej chwili. Liczy się tu i teraz. Nic co było i będzie nie jest ważne. Jestem tylko ja i droga przede mną. To samotne przemieszczanie się przy dźwiękach silnika wprowadza mnie w pewnego rodzaju medytację.Oczywiście doceniam dodatkowe aspekty, jak szybkie przemieszczanie się w korku, oraz bezproblemowe znalezienie bezpłatnego miejsca do parkowania. Poza tym podoba mi się fakt, że ludzie którzy jeżdżą na motocyklach pozdrawiają się nawzajem. Często kiedy odmachuję, myślę o tym że osoba z naprzeciwka czuje się równie wspaniale jak ja. 


Bierzesz udział w motocyklowym folklorze? Zloty, spędy i inne imprezy. 

Przyznaję z ręką na sercu, na zlocie byłam tylko raz. Nie zrobiło to na mnie większego wrażenia. Chwilę posiedzieliśmy, zjedliśmy kiełbaskę z grilla i pojechaliśmy dalej. Oczywiście nie neguję takich imprez, lecz wolę spotykać się w mniejszym gronie, a czas spędzić „w siodle”, a jeśli już mamy ochotę posiedzieć i porozmawiać o motocyklach, organizujemy tajne mini zloty u nas w domu na wsi.


Kto zaraził Cię motocyklami?, a może sama się z tym urodziłaś? 

Zamiłowanie do motoryzacji dostałam w genach po rodzicach. Mój Tato miał Jawę. Podobno sprzedał ją jak byliśmy mali, żeby jego dzieci przypadkiem nie przejęły tej pasji, ale niestety się nie udało Mam dwóch braci i wszyscy jeździmy na motocyklach. Moja Babcia od strony Mamy była pierwszą kobietą w Krakowie, która miała prawo jazdy (na wszystkie kategorie), a jej mąż (czyli mój dziadek) był kierowcą rajdowym. Niestety mój drugi dziadek zginął w wypadku motocyklowym.Od dziecka uwielbiałam przesiadywać w garażach moich kolegów, patrząc jak naprawiają, budują, przerabiają swoje maszyny. Moje pierwsze dwa kółka, na których jeździła sama, były pomarańczowe. Tak długo prosiłam kolegę, aby mi pożyczył swojego Ogarka, że w końcu dał mi go na parę tygodni. Cóż to było za szaleństwo.Przez wiele lat robiłam za tak zwany „plecaczek”, aż nadarzyła się okazja kupienia małej, przepięknej Hondy XL 125. Niestety koledzy założyli rodziny, posprzedawali motocykle i przez wiele lat jeździłam samotnie po lesie.Zamiłowanie do leśnych szlaków przerodziło się w nieco bardziej ekstremalną chęć oderwania się od ziemi. Zakupiłam crossa Honda CRF 150. Niestety zabawa nie trwała długo, bo kiedy jak oszalała jeździłam w kółko na torze, uległam wypadkowi. Zdałam sobie sprawę, że choć mam mentalność nastolatki, to organizm już nie regeneruje się jak kiedyś i musiałam wymyślić coś innego.


Wiem, że na początku jeździłaś na motocyklach terenowych. Przez kontuzje przeszłaś na utwardzone szlaki.Skąd pomysł na Hondę i na ten model właśnie? W wersji seryjnej nie jest to zbyt atrakcyjny sprzęt. Do tego wiekowy. 

Jak wspomniałam wcześniej Hondy towarzyszyły mi od początku. Nabrałam do nich wielkiego zaufania. Nigdy mnie nie zawiodły, „paliły od pierwszego kopa”. Miałam tylko z nimi jeden problem, jestem malutka, więc trzeba było kombinować żeby je obniżyć do mojego wzrostu. Mój partner (również wielki motopasjonat), namówił mnie, żebym zbudowała motocykl, który będzie odpowiadał moim oczekiwaniom i tak trafiłam do „Street Garage”.Znalazłam w Internecie motocykl na wzór… kształt, kolor rozmiar…i na bazie tego zdjęcia zaczęliśmy pracę. Baza jest z ’83 roku. Choć brzmi to może dość dziwnie, ale wydaje mi się że każdy motocykl ma swoją duszę, im starsza tym bardziej mistyczna.Budowa trwała całą zimę. Zrobiliśmy z Pawłem z „SG” fotobloga, aby mieć pamiątkę tak pięknego wydarzenia jakim były ponowne narodziny Hondy CB 450 nazwanego przeze mnie pieszczotliwie Nunotor.

Muszę przyznać,że motocykl zrobiony jest wyśmienicie. Zrobił na mnie wrażenie. Miałaś jakiś wpływ na jego wygląd? Jest jakaś rzecz, która Cię w nim denerwuje? 

Nunotor jest absolutnie niezawodny i wspaniały. Jedyna rzecz, która niestety wyszła podczas użytkowania, to kanapa. Tapicer wziął sobie do serca fakt, że jestem niskiego wzrostu i pozbył się prawie całej gąbki, estetycznie wygląda rewelacyjnie, ale niestety odnosi się wrażenie siedzenia na desce. Po dwóch dniach jeżdżenia po Warmi i Mazurach na moich pośladkach pojawiły dość pokaźne siniaki… i tu teraz mała dygresja na temat naszych wspaniałych polskich dróg - podczas wyjazdu na Chorwację i właściwie nie schodzenia z motocykla przez parę dni, nie odniosłam żadnych obrażeń. Konkluzja jest taka, że to nie kanapa została źle wykonana, tylko nasze drogi pozostawiają wiele do życzenia. ;)


Pokonujesz nim dłuższe trasy?  

Jak wspomniałam wcześniej poza naszym krajem, zjeździłam większą część Chorwacji, natomiast motocykle zawieźliśmy tam na przyczepce. Motocykl spisał się na medal. Fantastycznie pokonywał górskie drogi, zarówno asfaltowe jak i szutrowe. W Polsce zastanawiałam się nad zmianą na większą pojemność, bo bardzo by się przydała na dłuższych dystansach, ale w krainie nieskończonej ilości chorwackich zakrętów i niesamowitych widoków, absolutnie nie odczułam potrzeby większego silnika.

Myślisz o zmianie na coś większego? 

Gdzieś z tyłu głowy cały czas nad tym się zastanawiam, ale z drugiej strony myślę, że jeszcze mam na to czas. Trudno rozstać się ze sprzętem na który tak długo czekałam i włożyłam w niego całe serce.


No to teraz muzyka. Muszę przyznać, że znałem Cię tylko od rock'and rollowej strony. Wielkim zaskoczeniem było dla mnie to, że śpiewasz do muzyki elektronicznej. Zawsze wydawało mi się, że jest to "łubudu" dla wyżelowanych gości w dresach. ;-)  Jak widać nie tylko. Jak to się zaczęło? Słuchałaś takiej muzyki?  Są to sety, których śpiewasz? Opisz jeśli możesz jak to wygląda. 

I tu zaskoczę Cię jeszcze bardziej. Tak naprawdę wiele lat spędziłam śpiewając jazz. Jako nastolatka co wakacje jeździłam na warsztaty jazzowe. Do dziś jest to muzyka, której słucham najczęściej. Ten gatunek nauczył mnie improwizacji, która w kolejnych latach bardzo przydała mi się, kiedy pojawiła się muzyka klubowa w Polsce. Kilkanaście lat temu nazywało się to po prostu Techno, potem zaczęło się rozrastać na kolejne gatunki: trans, minimal, drum’n’basse, electro, house, … itd. Przypadek chciał, że zaczęłam śpiewać z dj’ami tzw. Live act’y, czyli do miksowanej przez dj’a muzyki dokładałam na żywo wokalną improwizację.Co do tych „wyżelowach gości w dresach” to myślę, że niewiele się pomyliłeś, ale to zazwyczaj byli ludzie którzy chodzili na dyskoteki. Kluby miały zupełnie inną, własną kulturę. Ludzie przychodzili by posłuchać czegoś nowego, nieznanego… byli ciekawi. Teraz ta granica zupełnie zanika. Społeczeństwo najlepiej czuje się przy znanych utworach, a live act’y zostały dość drastycznie spłycone. Obecnie wokaliści przychodzą z pendrivem do dj’a i śpiewają do opracowanych wcześniej piosenek, próbując przekrzyczeć oryginalny wokal, bo często nawet nie są w stanie zdobyć wersji instrumentalnej.Jeśli chodzi o muzykę rock’ową, to tak naprawdę również towarzyszyła mi od kiedy pamiętam. Zawsze miałam otwartą głowę i nigdy nie zamykałam się w jednym gatunku. Przed przygodą z jazzem, miałam garażowy rock’owy skład. No i pewnego dnia historia zatoczyła koło. Tylko, że tym razem podeszłam do tego bardziej dojrzale.


Na płycie Planu są mroczne akcenty. Takie jak "Baczność skurywysyny".  Jest to taki muzyczny walec, z kolei ''Najgorsze Studio w mieście" to rockowa petarda.  Cała płyta jest moim zdaniem mocno różnorodna. Miałaś wpływ na muzykę, czy zajmowałaś się tylko tekstami? 

Pewnie już wywnioskowałeś, że to zróżnicowanie wzięło się z nieustannej podróży do dźwiękach. Myślę, że jest to obraz prawdziwej kobiety, którą targają różne emocje. Czasem mrok, czasem żart, a innym razem romantyzm, czy nostalgia. Utwory Planu były inspirowane wydarzeniami z życia, a jak wiadomo nigdy nie jest tak samo, ciągle następowały niespodziewane zwroty akcji. Kiedy doszłam do zespołu, Panowie mieli pewną wizję, ale kiedy pojawił się damski pierwiastek wszystko zaczęło ewoluować. Oni zaczęli grać troszkę lżej, a ja zaczęłam uczyć się solidnie wydzierać, rezultatem była owa płyta.

Twoje solowe utwory z tego co zauważyłem ( jeśli się mylę to mnie uświadom w tym) są dalekie od rockowych klimatów. Więc czy sercem jesteś bliżej rocka czy może innych klimatów?

Moje serce jest wypełnione dźwiękami. Domyślam się, że dla wielu może być to niezrozumiałe, że jednego dnia śpiewam jazz z wieczorowej sukni, a następnego w glanach biegam po scenie i krzyczę „Baczność!”, ale już taka jestem i bardzo trudno jest mi to zmienić. Kiedy dłuższą chwilę siedzę w jednym gatunku, odczuwam że zaczyna mi czegoś brakować.


Wystąpiłaś z zespołem na Wodstooku. Powiedz mi co się czuje gdy wychodzi się przed tak wielki tłum? W materiale, który widziałem w necie wyglądałaś na wyluzowaną, a jak było w środku? 

Muszę przyznać, że z występu nie pamiętam nic oprócz poczucia, że unoszę się kilka centymetrów nad ziemią. Tak wielkie wydarzenie, scena, ogrom ludzi, to wszystko sprawiło niewyobrażalny stres, ale z drugiej strony niesamowite podniecenie. Emocje, które przewalały się w mojej głowie były tak silne, że nie dało się nad nimi zapanować. Jedyne co sobie powtarzałam, to „daj z siebie wszystko, albo jeszcze więcej! Po prostu śpiewaj!” Dopiero na materiałach video zobaczyłam jak było naprawdę. To była fantastyczna przygoda i cieszę się, że kiedyś na stare lata będę mogła wrócić wspomnieniami do tego wydarzenia.

Wolisz grać w ciasnych klimatycznych klubach czy na takich wielkich spędach? 

Absolutnie lepiej czuję się na mniejszej przestrzeni. Wtedy jest zupełni inny kontakt z publicznością. Jest bardziej intymnie, domowo, bo przecież chodzi o to by przekazać jak najwięcej pozytywnej energii i razem przeżywać coś wyjątkowego. Mogę spojrzeć na kogoś, zaśpiewać specjalnie do niego, być blisko, na wyciągnięcie ręki. Wielkie imprezy na pewno są prestiżowe, ale ja jednak stawiam na bliższe spotkanie z drugim człowiekiem.

Właśnie wyczytałem, że rozstałaś się z zespołem Plan.  Jakie więc plany na przyszłość?  

Tak jak wspomniałam wcześniej, nieustanne zwroty akcji. Teraz postanowiłam zrobić sobie chwilę wolnego od śpiewania. Od lat pracuję 7 dni w tygodniu, próbują połączyć normalną pracę z muzyką i przyznam, że potrzebowałam oddechu. Czasem warto się zatrzymać, nabrać sił na nowe przygody. Priorytetem stał się dla mnie ogród, każdą wolną chwilę spędzam kopiąc, sadząc, grabiąc, siejąc… przesiaduję z nosem przyklejonym do szyby i wypatrując słońca, żeby móc odpalić motorek i „pobrykać”.

Co do śpiewania, to oczywiście mam plan b, ale na tę chwilę chciałabym żeby zostało to owiane lekką mgiełką tajemnicy. 

Skoro Nuno nie chcę nam zdradzić swych planów to pozostaje mi przypomnieć jej dotychczasowe utwory. 

Tutaj w spokojniejszej odmianie: 

 

Na koniec: ,,Baczność Skurwysyny" !!

Tym optymistycznym akcentem pora zakończyć wywiad. 

 

Jeśli chcecie być z twórczością Nuno na bieżąco zaglądnijcie i polubcie Jej fanpage 

Tagi: Honda
16:07, jabok , wywiady
Link Komentarze (3) »